Architektura
ARCHITEKTURA

Zbuduję salę koncertową jako miejsce absolutnej ciszy - rozmowa z Thomasem Pucherem

  • Komentarze

Miejsce absolutnej ciszy? - rozmowa z Thomasem Pucherem

Thomas Pucher

Fot: materiały Sinfonia Varsovia
  • Miejsce absolutnej ciszy? - rozmowa z Thomasem Pucherem
  • Miejsce absolutnej ciszy? - rozmowa z Thomasem Pucherem
  • Miejsce absolutnej ciszy? - rozmowa z Thomasem Pucherem
  • Miejsce absolutnej ciszy? - rozmowa z Thomasem Pucherem
  • Miejsce absolutnej ciszy? - rozmowa z Thomasem Pucherem

Rozstrzygnięty w listopadzie konkurs na projekt sali koncertowej orkiestry Sinfonia Varsovia przyniósł niespodziankę. Wygrał go mało znany austriacki architekt - Thomas Pucher. Zwycięska koncepcja wzbudziła spore kontrowersje. W wywiadzie Pucher tłumaczy swoje pomysły i ich genezę

Agnieszka Rasmus-Zgorzelska: Na terenie objętym konkursem na siedzibę warszawskiej orkiestry  Sinfonia Varsovia stoi zabytkowy dawny budynek Instytutu Weterynarii oraz flankujące go cztery pawilony. Taki układ musi pozostać, a nowa sala koncertowa ma być umiejscowiona na tyłach głównego budynku. Jaki był Pana stosunek do tych ograniczeń?

Thomas Pucher: Rzadko zdarza się mieć do dyspozycji tak perfekcyjnie zaprojektowaną działkę. To miejsce przywodzi na myśl bajkę o Śpiącej Królewnie, którą ktoś musi obudzić. Wstawimy w nie teraz salę koncertową światowej klasy, która będzie miała wymiar lokalny i międzynarodowy. Będzie większa niż istniejący budynek i dużo ważniejsza. Ale nie wolno tknąć pałacyku, żeby nie zniszczyć charakteru założenia. Wydaje mi się, że jednym z powodów, dla których wygraliśmy konkurs, było to, że zaproponowaliśmy jedną precyzyjną odpowiedź na pytanie, jak rozwiązać ten problem oraz jak zinterpretować istniejący układ  w nowym kontekście. Wiele projektów konkursowych, które widziałem, było propozycjami budynków-ikon. Jednak jedynym miejscem, gdzie można je wstawić, jest tył pałacyku, co dawało niezrozumiały efekt ikony na podwórku. Gdy zaś próbowano zintegrować nowy budynek ze starym, ten drugi dominował, był zawsze bardziej widoczny od strony wejścia.

Jakie rozwiązanie projektowe pozwoli zachować właściwe proporcje w nowym założeniu?

- Czuliśmy, że sala koncertowa powinna w jakiś sposób połączyć się z frontem istniejącego budynku i z ulicą Grochowską. Gdyby nie było pałacyku, salę koncertową można by postawić w jego miejscu, przy ulicy Grochowskiej, z niewielkim placem od frontu. Ponad sto lat temu projektant rozwiązał to zadanie właśnie w ten, klasyczny sposób. Zatem, może wykorzystać istniejący budynek jako strefę wejściową do sali koncertowej umiejscowionej bezpośrednio za nim? Stałby się foyer, którym niezauważalnie przechodziłoby się dalej. Ale to niedobre posunięcie, oznaczałoby pozbycie się centralnej części parku. Zadawaliśmy sobie pytanie, co zrobiłby w naszej sytuacji architekt oryginalnego założenia. Czy starałby się stworzyć coś spektakularnego, czy raczej skromnego? Testowaliśmy przynajmniej 10 różnych rozwiązań. W tym propozycję wyglądającą na trochę głupią, żeby postawić salę koncertową z tyłu, dźwignąć ją na wspornikach i otoczyć pierścieniem łączącym budynek z ulicą Grochowską, a w pierścieniu zrobić otwarcie w tym miejscu, gdzie stoi pałacyk. Wtedy sala nie byłaby może ikoną, ale na pewno budynkiem, który da się zapamiętać. Połączonym z głównym wejściem i z zachowanym parkiem. Początkowo chcieliśmy umieścić wszystkie pomocnicze funkcje, jak pokoje do prób, w pierścieniu, ale okazało się, że musiałby on mieć co najmniej 5 metrów grubości. I wtedy pojawiła się idea siedziby orkiestry jako miejsca absolutnej ciszy.

Thomas Pucher Thomas Pucher W 1998 roku założył w Grazu pierwszą pracownię love architecture and urbanism, która działała do 2005. W 2005 roku powstało Atelier Thomas Pucher. Projektuje obiekty kultury, biurowce, budynki mieszkaniowe zarówno w Austrii, jak i w wielu krajach za granicą. Zdobył pierwszą nagrodę w międzynarodowym konkursie na zespół szkół w Amstetten w Austrii oraz w konkursie na masterplan nowego centrum Grazu, a także w zamkniętym konkursie na wielofunkcyjny obiekt mieszkaniowo-usługowo-kulturalny na terenie dawnego browaru w Tartu w Estonii.

Każda orkiestra potrzebuje ciszy do ćwiczeń i zapewniają to techniczne rozwiązania. Czy chodzi zatem o ciszę w symbolicznym znaczeniu, czy o możliwość przeprowadzania prób orkiestry na dworze?

- Myślę raczej o spokoju ducha niż o ciszy. To zatłoczony i hałaśliwy rejon miasta, który będzie się rozwijał w ciągu następnych stu lat, nie wiadomo jak. Chodziło o stworzenie stabilnego, spokojnego miejsca. Przy tych dwóch założeniach, połączeniu budynku z ulicą, a jednocześnie wyodrębnieniu i zamknięciu tej przestrzeni murem, ogród może stać się bardzo „intensywną” przestrzenią. To teren zewnętrzny, a jednocześnie przestrzeń wewnętrzna oraz łącznik pomiędzy miastem, a salą koncertową. Nie będzie więc raptownego przejścia przez drzwi do foyer sali koncertowej, do budynku będziemy się zbliżać stopniowo, etapami, podczas długiej podróży.

Okolica nie ma najlepszej sławy, nowy budynek i starannie zaprojektowany ogród może prowokować. Czy takie rozwiązanie się sprawdzi?

- Też jestem ciekaw, w końcu sąsiadujący park ogrodzono po modernizacji. Jeśli jednak płot będzie konieczny, powinien zostać zachowany obecny, historyczny – jest piękny. Nie jestem przeciwko, to w końcu część dawnego założenia. Ważne, aby przynajmniej w ciągu dnia teren był stale otwarty dla wszystkich.

Jaki będzie słynny już, budzący kontrowersje mur odgradzający całe założenie od otoczenia? Czy będzie miał dodatkowe funkcje oprócz fizycznego i symbolicznego ograniczania przestrzeni?

- W części środkowej jest dosyć wąski, w narożnikach, w których będą umiejscowione podpory – szerszy. Na całej, przeszło 100-metrowej długości nie będzie więcej kolumn – ma to być konstrukcja podobna do mostu. W grubszej części muru, w pobliżu podpór będą ukryte schody. Mają zaskakiwać. Gdy już je znajdziemy, po pokonaniu kilku stopni, nagle wyjdziemy na koronę muru i będziemy mogli spacerować po nim wokół założenia. To też możliwość zobaczenia układu ogrodu z innej perspektywy. Chcieliśmy wprowadzić do projektu element nieprzewidywalności – bo, kto by się spodziewał schodów w takim miejscu?

Jak było można się przekonać w trakcie debaty pokonkursowej, niektórzy w tym projekcie widzą tylko mur i on ich bardzo niepokoi. Wiele osób ma niedobre historyczne skojarzenia i stąd natychmiastowa negatywna reakcja na ten pomysł.

- Rozumiem to. Trudno jest wytłumaczyć dokładnie kompleksową ideę mieszkańcowi okolicy, który widzi dramatyczną zmianę i który generalnie boi się zmian.

Z czego będzie zbudowany mur?

 Prawdopodobnie z betonu, choć jeszcze nie wiem, z jakiego dokładnie. Ponieważ jest „pływający”, a podpory umieszczone w narożnikach są de facto ukryte za istniejącymi budynkami, wchodząc do założenia, widzimy ciężki mur i nie wiemy, jakim sposobem on się unosi! To kolejna tajemnica ukryta w projekcie. Od początku także braliśmy pod uwagę wprowadzenie elementów transparentnych w murze, a potem okazało się, że jest to wielka potrzeba. Otwarcia mogą być w formie szpar, jak między leżącymi na sobie kartkami papieru. Przez „pęknięcia” elewacji frontowej budynku sali koncertowej może przeświecać światło, a przez otwory w murze być widoczna zieleń drzew. Po znalezieniu się w ogrodzie mamy poczuć się trochę jak we śnie. Wyobraźmy sobie intensywną zieleń roślin, biel pałacyku, przez okna widać kolorowe pomieszczenia, każde inne, przed koncertem setki muzyków grają we wszystkich pokojach pałacu, okna i drzwi są otwarte. Wchodzimy i dostrzegamy, że to miejsce jest już od progu przepełnione muzyką, a to dopiero wstęp. Wyobraźmy sobie, że na murze wyświetlany jest film. Jest tyle pomysłów, które można realizować.

Jaki program jest przewidziany dla istniejącego gmachu dawnego Instytutu Weterynarii?

- Na dole restauracja i kafeteria. Ten budynek będzie centrum życia w ciągu dnia, gdy sala koncertowa jest zamknięta. Wszystkie sale prób znajdują się oczywiście w budynku sali koncertowej, ale one nie są otwarte dla publiczności. Zatem pałacyk musi się stać prawdziwie publicznym miejscem. Chcemy, żeby na parterze były okna do ziemi – to jedyne, co planujemy zmienić w fasadzie budynku. Na górze być może mały hotel czy pokoje dla gości. Mogłyby mieć tam swoje siedziby inne organizacje kulturalne.

Powiedział Pan, że ogród też może być wykorzystywany na koncerty. Gdzie w tak formalnym założeniu miałoby się znaleźć miejsce dla muzyków, nie mówiąc już o publiczności?

- Widzowie mogą siedzieć albo stać w różnych miejscach ogrodu, w nieformalnym stylu. Muzycy – na tarasie na tyłach pałacyku, który wtedy będzie frontem, patrząc od strony ogrodu i głównego budynku sali koncertowej. Zdaliśmy sobie z tego sprawę tak naprawdę dopiero w drugiej turze konkursu – tak bardzo byliśmy przywiązani do tego, że front budynku jest od ulicy Grochowskiej.

Jakie funkcje znajdą się w istniejących pawilonach?

- Sklepiki z pamiątkami, pracownie, przestrzenie wystawiennicze, małe biura, siedziby niewielkich organizacji kulturalnych – funkcje powiązane z ulicą Grochowską. W oficynach flankujących nowy budynek sali koncertowej – te bezpośrednio się z nią łączące: wejście i pomieszczenia dla VIP-ów, pomieszczenia pomocnicze obsługujące foyer oraz administracja. Z otaczającego salę koncertową foyer na pierwszej kondygnacji przez przeszkloną elewację roztaczać się będą widoki na budynki i park. Warto dodać, że foyer boczne pełni także funkcję komór pogłosowych, które w dodatku mogą na potrzeby większych koncertów zwiększać o 20 procent kubaturę sali.

Teraz często buduje się wielofunkcyjne audytoria, które mogą służyć nie tylko jako sale koncertowe, ale także teatralne, a nawet konferencyjne.

- Nie da się zrobić wielofunkcyjnej sali o doskonałej akustyce dla doskonałej orkiestry.

Na czym polega innowacyjność jej projektu?

- W czasach, gdy komponowano muzykę, która będzie również wykonywana tutaj, przestrzeń sal koncertowych była ograniczona z przyczyn konstrukcyjnych. Stropy budowano z drewna – jednego z materiałów o najlepszych właściwościach akustycznych. Nie było stali ani betonu. Aby zmieścić więcej ludzi, budowano galerie, a na ściany wprowadzano detal, aby dźwięk się rozchodził lepiej. Sale, najlepiej utrzymane w proporcjach 1:2:1, przypominały proste pudełka na buty. Przestrzeń dla orkiestry musiała być stosunkowo wąska, żeby muzycy się słyszeli i żeby dźwięk rozchodzący się w kierunku słuchaczy miał krótkie odbicie. Jednak ludzie siedzący na galeriach oraz z tyłu sali widzieli niewiele. W wyniku prób zaokrąglania sal zawsze pogarszała się akustyka. W nowatorskiej filharmonii w Berlinie, projektu Hansa Scharouna, orkiestrę ulokowano pośrodku, a widzów dookoła. Wykształcił się nowy typ sali koncertowej typu winnica – stosunkowo duża przestrzeń z dobrą widocznością, ale nienajlepszą akustyką - dźwięk wędruje zbyt długo, zanim dotrze do ucha słuchacza. Pomyśleliśmy, żeby zastosować rozwiązanie inspirowane kształtem nowoczesnego stadionu, gdzie publiczność jest usadzona tak gęsto, że wszyscy mają poczucie bliskości do murawy i graczy. Salę dla Sinfonii Varsovii zaprojektowaliśmy jako pudełko, choć bez idealnych proporcji 1:2:1. Orkiestra jest nieco przesunięta do środka i umiejscowiona w lekkim przewężeniu. Nikt tego dotąd nie zrobił, bo trudno zmieścić tylu widzów do pudełka do butów - muszą oni siedzieć nieomal jedni nad drugimi i każdy musi mieć idealny widok. Konstrukcyjnie być może byłoby to niemożliwe jeszcze 20 lat temu.

Podejmujecie ryzyko, że sala łącząca te dwa typy nie będzie miała lepszych właściwości akustycznych niż „winnica”?

- Nasz akustyk precyzyjnie opracował projekt i zapewnia, że nie ma żadnego ryzyka. Następnym krokiem będą oczywiście symulacje. Na początku ich efekty będą zapewne fatalne, będziemy musieli wszystko dopracowywać od nowa, ale tak jest zawsze.

Z jakich materiałów będzie zbudowana sala koncertowa?

- Zapewne z lekkiego betonu. W naszych budynkach ograniczamy zróżnicowanie materiałów. Architektura ma być jak najbardziej czytelna, skupiamy się na jakości konstrukcji i przestrzeni. Natomiast wnętrze sali koncertowej zawsze jest drogie, ponieważ trzeba używać materiałów o dobrych właściwościach akustycznych i nie stosować rozwiązań systemowych – wszystko musi być ręcznie wykańczane.

Jednym z założeń konkursowych było stworzenie centrum lokalnej aktywności kulturalnej i miejsca spędzania czasu. Czy projekt będzie realizacją tego programu, czy raczej świątynią muzyki, miejscem przepełnionym sacrum?

- Słyszałem już wiele różnych interpretacji tego projektu. Jeśli słowo świątynia zastąpimy słowem kościół, okaże się, że święte miejsce jest także miejscem spotkań, przestrzenią otwartą, przeznaczoną do spędzania czasu.

Odbierając nagrodę przyjechał Pan do Polski po raz pierwszy. Jak pracuje się nad projektem, nie zobaczywszy wcześniej działki?

- Dzięki Google oraz doświadczeniu. Warszawa jest wyjątkowym miastem, ale jednocześnie typowym, przypominającym inne miasta tej wielkości. Globalizacja kultury sprawia, że miasta i sposób działania społeczeństw są do siebie podobne. Dużo projektujemy za granicą i charakter otoczenia przyszłej siedziby Sinfonii Varsovii był dla mnie zupełnie jasny. Widziałem, że okolica nie jest rozwinięta tak, jak centrum Warszawy, że można tu wiele zdziałać. To dobrze, że na Grochowie powstaje sala koncertowa. Pozytywnie wpłynie na okolicę, której mieszkańcy będą mogli się z nią identyfikować.

przeczytaj rowniez
  • Oskar Hansen. Największy meander PRL-u, warszawski Przyczółek Grochowski
    Oskar Hansen. Największy meander PRL-u, warszawski Przyczółek Grochowski

    Oskar Hansen. Przyczółek Grochowski, to osiedle składające się z jednego, bardzo długiego bloku o długości półtorej kilometra. Wijący się niczym wąż budynek powstał na terenie dawnej podwarszawskiej wsi Gocław według projektu awangardowych architektów - Oskara i Zofii Hansenów więcej

  • ZUO - pierwszy w Polsce mobilny pawilon z modą
    ZUO - pierwszy w Polsce mobilny pawilon z modą

    ZUO wygląda niepozornie i intrygująco zarazem. Tajemniczy czarny kubik z tkaniny, który warszawiacy mijali w centrum stolicy na ulicy Brackiej, to pierwszy polski mobilny pawilon z modą. Jego niewielkie wnętrze oszałamia iluzją przestronności - ściany i sufit wypełniają bowiem w całości lustra więcej

  • Domy jednorodzinne w Rybniku
    Domy jednorodzinne w Rybniku

    Architekci z młodej śląskiej pracowni nie są zainteresowani cytowaniem tradycji. W swojej pierwszej realizacji rzeczowo analizują potrzeby klientów i otoczenia więcej

  • Zumtobel Award
    Zumtobel Award

    Idealistyczne kierowanie uwagi ku projektowaniu lepszej przyszłości sprawia, iż Zumtobel Award można uznać jedną z najistotniejszych nagród w dzisiejszym świecie architektury więcej

Źródło: "Architektura-murator" 02/2011
Autor: Agnieszka Rasmus-Zgorzelska
Zdjęcia: materiały Sinfonia Varsovia
Data publikacji: 14.06.2011 17:41
do góry
uaktualnij licznik
Archikrator
Jakub Banasiak
Wywiad z:
... na temat:
Jakub Banasiak, opowiada o wystawie twórczości Gabriela i Hanny Rechowiczów

Jakub Banasiak, kurator galerii Kolonie w Warszawie, opowiada o wystawie „Surrealizm stosowany”. Pokazuje jak Gabriel Rechowicz i jego ...

  • skomentuj
  • więcej
Wywiad z:

... na temat:
Małe jest piękne, czyli jak urządzić kuchnię dla singla

Standardowe mieszkanie singla to najczęściej kawalerka lub dwa, niewielkie pokoje. Aranżacja tak małego metrażu, zwłaszcza przestrzeni do gotowania ...

  • skomentuj
  • więcej
Toyo Ito
Wywiad z:
... na temat:
Cielesność architektury - rozmowa z Toyo Ito

Chciałbym projektować rzeczy, których nie da się ująć słowami, które trudno tak po prostu opisać. O swojej filozofii ...

  • skomentuj
  • więcej
Miesięcznik architektura
W numerze 04/2017:
  • Muzeum II Wojny Światowej w Gdańsku
  • Aparthotel Lwowska 1 w Krakowie
  • Węzeł przesiadkowy w Solcu Kujawskim
  • Apartamenty LEA 251 w Krakowie
  • więcej
Żaden utwór zamieszczony w serwisie nie może być powielany i rozpowszechniany lub dalej rozpowszechniany w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny) na jakimkolwiek polu eksploatacji w jakiejkolwiek formie, włącznie z umieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody TIME S.A. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części z naruszeniem prawa tzn. bez zgody TIME S.A. jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.